01 Sep 2011Pulpeciki w sosie pomidorowym Nigelli Lawson

Ostatnio parę razy miałam okazję oglądać Domestic Goddess w tv i podziwiać, co tam w kuchni wyczarowuje. Wyniosłam z tego głębokie przekonanie, że dobry marketing to podstawa. Dzięki niemu można robić ciastka o bliżej nieokreślonym kształcie i twierdzić, że lubi się takie rustykalne. Albo robić kompletnie sztampowe brownie i zachwalać jako idealny przepis. Ewentualnie można na świąteczne przyjęcie zrobić tytułowe pulpeciki przekonując, że jest to potrawa niezwykle wykwintna i może stać w lodówce nawet 2 dni(!). Wow. Tak, dobry marketing czyni cuda.
Na pulpeciki jednak się skusiłam w ramach co prawda nie wykwintnego przyjęcia, ale całkiem normalnego obiadu. Skusiłam się, bo prezentowany do nich sos to sos, jaki robię zazwyczaj, gdy najdzie mnie ochota na makaron i pomidory, a jedyną różnicą jest to, że ja do niego dodaję bazylię i oregano zamiast tymianku i podrasowuję smak innymi przyprawami. W dodatku u mnie taki sos starcza na 3 dni, więc jak Nigella jest Domestic Goddess, to ja jestem Domestic Goddess+.
Ale dosyć tego ironizowania, bo tak w tajemnicy Wam powiem, że ja Nigellę nawet lubię. I że często jak patrzę, co przygotowuje, to robię się głodna, nawet jeśli to zwykły piernik jest. A pulpeciki po podrasowaniu są naprawdę fajne.
Za przepis dziękuję Agnieszce z Siły Smaku, podaję z moimi uwagami.
Składniki na sos:
- 1 cebula
- 1 łodyga selera naciowego
- 2 puszki (po 400g) pomidorów krojonych
- 2 łyżki oliwy czosnkowej (dałam zwykłą + 3 ząbki czosnku)
- 1 łyżka sosu Worecestershire (mój dodatek)
- 1 łyżeczka tymianku suszonego (dałam 2)
- 1/2 łyżeczki chili w proszku (mój dodatek)
- 1 łyżeczka cukru (dałam 2)
- sól i pieprz do smaku
Składniki na pulpety:
- 500 g mielonego mięsa z indyka
- 1 jajo
- 3 łyżki bułki tartej
- 3 łyżki parmezanu
- 2 łyżki cebuli i selera z sosu
- 1 łyżeczka sosu Worecestershire
- 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
- sól i pieprz (mój dodatek)
Cebulę oraz seler drobniutko posiekać lub utrzeć na papkę w malakserze (nie miksowałam). Odłożyć dwie łyżki do mięsa.
W rondlu z grubym dnem rozgrzać oliwę, dodać cebulę i seler, doprawić tymiankiem i dusić aż cebula się zeszkli. Przecisnąć czosnek przez praskę i chwilę go podsmażyć. Dodać pomidory, a puszki po nich spłukać niewielką ilością wody i dolać ją do sosu (to pomysł Nigelli na niemarnowanie składników, nie trzeba tego robić). Dusić chwilę, a gdy pomidory zmiękną i sos zgęstnieje, dodać pozostałe przyprawy. Zmniejszyć ogień i powoli dusić.
Wszystkie składniki na pulpety wymieszać, a następnie uformować z nich małe pulpeciki. Moje były tylko nieco większe od pralinek Rafaello. Pulpety wkładać delikatnie do sosu, najlepiej jedną warstwą i dusić przez ok. 30 minut, aż się ugotują.
Ja odwróciłam kolejność - najpierw zrobiłam pulpeciki i obsmażyłam je na oliwie, żeby mieć pewność, że się w sosie nie rozpadną. Następnie sos robiłam wg przepisu na tej oliwię po pulpecikach, które na ten czas odłożyłam na talerz.
Podawać z makaronem lub ryżem.
Smacznego!









Są tacy, co jedzą, by żyć. Dla mnie życie jest wielką podróżą kulinarną. Ma być prosto, aromatycznie i smacznie. Bez konserwantów i sztucznych barwników. 














2011/09/01 15:28:401. EVE
też lubię patrzeć na Nigellę, ale z przymrużeniem oka :) natomiast pulpeciki wyglądają niezwykle apetycznie! ostatnio za mną chodzą właśnie jakieś mielone cudeńka, więc skuszę się na kilka ;D