06 Jan 2012Profitrolki z kremem mascarpone

"Był karnawał. W karnawale
Wszyscy bardzo lubią bale.
Pchła więc myśli: Doskonale!
Bal wyprawię, lecz nie u mnie.
Trzeba przecież żyć rozumnie.
Rozpisała zaproszenia,
Że bal będzie u Szerszenia
I że właśnie on zaprasza
Na sobotę. Dobra nasza!".
Pamiętacie Pchłę Szachrajkę Jana Brzechwy? Mnie się zawsze ta bajka przypomina w styczniu, właśnie za sprawą tego cytatu. Po prostu nie mogłam zacząć tego wpisu inaczej, gdyż mój dzisiejszy przepis jest idealny właśnie na karnawał. Jeśli więc planujecie przyjęcie, a nie chcecie zostać jak ten Szerszeń z plackami ziemniaczanymi, warto rozważyć przygotowanie profitrolek.
Profitrolki to taka odmiana ptysi w wersji na jeden kęs. Samo ciasto jest bardzo łatwe do przygotowania, kremy też nie są skomplikowane. Zależało mi, żeby krem był lekki, niezbyt słodki i koniecznie w dwóch smakach. W pierwotnej wersji planowałam polać mini-ptysie czekoladą, w końcu jednak oprószyłam je cukrem pudrem i cynamonem - pomysł okazał się rewelacyjny.
W sumie najwięcej czasu zajęło mi wyciskanie ptysi na blachę oraz ich pieczenie, bo robiłam je po raz pierwszy i przyznaję - nie bardzo wiedziałam, co robię. Reszta (czyli kremy, nadziewanie, zjadanie) szła bardzo sprawnie.
A efekt? Oceńcie sami.
Zdecydowanie polecam.
Składniki na ciasto (ok. 40 sztuk):
- 1 szklanka wody
- 1 szklanka mąki
- 125 g masła
- szczypta soli
- 4 średnie jajka
Składniki na kremy:
- 500 g serka mascarpone
- 200 ml śmietanki kremówki
- ok. 80 g cukru (albo do smaku)
- kilka łyżek mocnego espresso
- 2 łyżki likieru amaretto (może być rum, brandy, likier kawowy)
- 1 pomarańcza
- 2 łyżki cointreau (może być rum, brandy, amaretto)
- 1 łyżeczka cynamonu
- cukier puder i cynamon do dekoracji
Wodę, sól i masło zagotować w garnku z grubym dnem, a następnie wsypać szklankę mąki i dokładnie, szybko wymieszać. Powstałą masę cały czas mieszać, aż stanie się gładka, lśniąca i zacznie odchodzić od ścianek garnka. Wtedy zdjąć z ognia i odstawić do przestudzenia.
W takich momentach naprawdę doceniam moją płytę elektryczną. Zaraz po dodaniu mąki wyłączam grzanie i resztę robię na ciepłej płycie bez strachu, że się przypali.
Gdy masa stygnie można przygotować kremy. Serek mascarpone ubić ze śmietanką kremówką i cukrem, a następnie pół kremu przełożyć do oddzielnej miski. Do jednej połowy dodać zaparzoną kawę espresso i likier amaretto i ponownie ubić. Do drugiej miski wycisnąć sok z jednej pomarańczy, dodać cointreau oraz łyżeczkę mielonego cynamonu i także ubić do wymieszania składników.
Kremy wstawić do lodówki, żeby nieco stężały.

Gdy ciasto parzone przestygnie (może być letnie lub ciepłe, tylko nie gorące), należy utrzeć je dokładnie z jajkami.
Piekarnik rozgrzać do 200°C. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i wyciskać na niego niewielkie porcje ciasta (moje miały około 4 cm średnicy) z zachowaniem około 2 cm odstępu.
Można to zrobić za pomocą worka cukierniczego lub zwykłej łyżki, żeby "zadziorki" się nie przypaliły, można je wgnieść mokrym palcem.
Piec przez około 30 minut w temperaturze 200°C. Dokładnie przestudzić na kratce.
Każdego wystudzonego ptysia przeciąć na pół, napełnić kremem i ułożyć na talerzu. Oprószyć cukrem pudrem i cynamonem.
Ptysie są najlepsze tego samego dnia, później rozmiękają od kremu.
Smacznego!









Są tacy, co jedzą, by żyć. Dla mnie życie jest wielką podróżą kulinarną. Ma być prosto, aromatycznie i smacznie. Bez konserwantów i sztucznych barwników. 














2012/01/06 17:45:061. Majana
WYglądają pięknie i bardzo apetycznie!:)Pozdrowienia :*