Andruty z masą kajmakowo-truflową
22 sierpień 2010

Błądząc wśród półek w hipermarkecie (czy Wy też nigdy nie wiecie, co właściwie mieliście kupić?), zobaczyłam wafle. I natychmiast przypomniało mi się, jak zajadałyśmy się nimi kiedyś z mamą, odłamując wielkie płaty i raniąc kąciki ust. Tamte wafle były mocno wypieczone, chrupiące i kruche. Najlepsze właśnie takie, na sucho, na kanapie rodziców przed telewizorem.
Urzeczona wspomnieniem wrzuciłam więc te wafle do koszyka i poszłam dalej. Niestety andruty wypatrzył Mroziu: "Zrobisz mi czekoladowe wafelki?". Ta radość i nadzieja w jego głosie... dorzuciłam puszkę mleka skondensowanego.
Te wafle to prosta przegryzka na takie dni, gdy właściwie nie wiadomo, co ze sobą zrobić. Nam najbardziej smakują po nocy w lodówce, gdy wchłoną nieco masy. Są mocno czekoladowe i słodkie. Uzależniają, co chwilę widzę jak Mroziu znika na moment w kuchni.
Składniki:
- 5 kwadratowych wafli
- 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego
- 100 g gorzkiej czekolady
- 50 g masła
- 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
- 1-2 łyżki rumu lub brandy
Masło, kawę i czekoladę rozpuścić w garnuszku z grubym dnem. Dodać mleko z puszki i wszystko dokładnie wymieszać. Doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć ogień i gotować kilka minut cały czas mieszając. Masa zgęstnieje i gdy zacznie przypominać rzadki budyń należy zdjąć ją z ognia. Dodać rum lub brandy i dokładnie wymieszać. Uwaga, masa jest bardzo gorąca.
Karmelową masę przestudzić - może być nieco ciepła, ale nie może być gorąca. Na cztery wafle wyłożyć po dwie-trzy czubate łyżki masy i rozsmarować pozostawiając około 1 cm wolnego miejsca na brzegach. Nałożyć wafle na siebie, przykryć ostatnim i dokładnie docisnąć. Przykryć folią i odłożyć na około 1 godzinę obciążone ciężką książką kucharską lub garnkiem z wodą.
Gdy masa zastygnie pokroić wafle na kwadraty. Można trzymać w lodówce, wtedy wafelek wyraźnie zmięknie.
Smacznego!


Kategorie: czekolada, mleko skondensowane, wafle,
Tarta z kremem matcha i borówkami
18 sierpień 2010

Feralna tarta, z której deser proponowałam poprzednio. W założeniach na czekoladowym spodzie miały być wyciśnięte ozdobne wzory przełożone borówkami. W rzeczywistości wzory mi się porozpływały i powstała płaska paćka, więc gdyby ktoś chciał jednak porobić takie ładne esy floresy, to proponuję do masy dodać żelatyny.
Po Waszych komentarzach postanowiłam chociaż spróbować ją uratować. Nożem zebrałam masę wraz z zatopionymi w niej borówkami, wymieszałam wszystko i jeszcze raz wyłożyłam na spód, tym razem już nie siląc się na artyzm, a jedynie starając się uformować górkę. Oprószyłam ciasteczkami, pokrojoną czekoladą i oto jest.
A ja nie mogę jej zjeść, bo jak jestem chora to mnie ciągle mdli. I biedny Mroziu sam stawia czoło tej potwornej tarcie. A ona, pomijając wygląd, całkiem smaczna jest. Urok jaki czy co?
Składniki:
- 100 g herbatników
- 70 g gorzkiej czekolady
- 50 g masła
- 300 g jagód lub borówek amerykańskich
- 100 g śmietany 30%
- 150 g serka mascarpone
- 3 łyżki cukru
- 2 łyżeczki zielonej herbaty matcha
- 1 łyżeczka aromatu waniliowego
- czekolada i ciasteczka amaretti do przybrania
Czekoladę i masło rozpuścić w kąpieli wodnej i dodać do pokruszonych na piasek herbatników. Wymieszać. Formę keksową wyłożyć folią aluminiową, na folię wysypać powstałą masę, rozłożyć równomiernie i dokładnie docisnąć. Wstawić do lodówki lub zamrażalnika, żeby spód stężał.
Matchę rozrobić z gorącą wodą na gładką pastę. Śmietanę kremówkę ubić na sztywno, dodać serek mascarpone, matchę, cukier i aromat waniliowy i miksować do uzyskania gładkiej, puszystej masy.Na koniec dodać jagody i wszystko ostrożnie wymieszać.
Wyjąć foremkę z herbatnikami i usunąć folię. Na powstały czekoladowy spód wyłożyć masę matcha, oprószyć kruszonymi amaretti oraz pokrojoną na kawałki czekoladą.
Smacznego!


Kategorie: amaretti, czekolada, mascarpone, matcha, śmietana kremówka,
Migdałowa tarta z truskawkami
02 lipiec 2010

Odkąd po raz pierwszy trafiłam na zaproszenia Weekendowej Cukierni Polki, bardzo chciałam wziąć w niej udział. Jednak nie wszystkie propozycje wydawały mi się interesujące, nie zawsze miałam czas lub brakowało mi składników.
Kiedy więc zobaczyłam zaproszenie do Cukierni czerwcowej, niemal spazmów dostałam z radości. Tarta migdałowa z truskawkami, coś dla mnie! Ale i tym razem chyba z mojego udziału nici.
Po pierwsze przez cały czerwiec robiłam wszystko, tylko nie siedziałam w kuchni. Nie było kiedy. A jeśli już nawet coś piekłam, to jakoś nigdy nie była to weekendowa tarta.
Dziś znalazłam trochę czasu, zgromadziłam składniki, otworzyłam przepis i... zrobiłam migdałową tartę z truskawkami, tyle że zupełnie nie trzymając się weekendowej wersji.
Ciasto kruche zagniotłam zupełnie odruchowo, z resztki mąki z cukrem oraz odrobiny masła i wody. Ale jak zobaczyłam, ile do nadzienia mam dać masła, cukru, jajek i migdałów, to mi włosy na głowie dęba stanęły. I tak powstała tarta prezentowana poniżej.
Jest pycha. Polecam.
Składniki na kruche ciasto:
- 80 g zimnego masła
- 200 g mąki pszennej
- 80 g cukru
- 2-3 łyżki zimnej wody
Składniki na nadzienie:
- 80 g miękkiego masła
- 100 g pudru z migdałów
- 80 g drobnego cukru
- 2 jajka
- 100 g czekolady deserowej
- 10-15 truskawek
- 1 łyżka likieru amaretto
Piekarnik rozgrzać do 200°C.
Masło, cukier i mąkę rozetrzeć w palcach, dodać zimną wodę i zagnieść gładkie ciasto. Rozwałkować je niezbyt cienko i wyłożyć nim formę do tarty. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej, wylać ją na spód z kruchego ciasta i rozsmarować. Wstawić do lodówki.
Miękkie masło, cukier i migdały dokładnie razem rozetrzeć, dodać jajka i wszystko chwilę ubijać. Powstałą masę wylać na spód do tarty.
Ciasto wstawić do piekarnika na środkową półkę. Zmniejszyć temperaturę do 180°C i piec koło 30 minut do suchego patyczka.
W tym czasie umyć i oczyścić truskawki, pociąć na plastry i skropić likierem amaretto. Odstawić w chłodne miejsce.
Upieczone ciasto wystudzić na kratce, na wierzchu ułożyć truskawki.
Smacznego!


Kategorie: czekolada, frangipane, jajka, kruche ciasto, migdały, truskawki,
Etykiety
Za ścianą: wyjazd
Ze zdziwieniem zauważam, że rzeczy oczywiste potrafią mnie zaskakiwać co roku na nowo. Taki wyjazd na przykład. Ja sprzątam dom, robię zakupy, piorę i prasuję, a mój śniący książę się...
Pierogarnia - wyzwanie wrześniowe
Serdecznie zapraszam do udziału w Pierogarni.
W tym miesiącu lepimy:
Zasady zabawy oraz banerek akcji znajdziecie TUTAJ.

















